-Mania na wszystko. Mania na rąsie, mysze, bartosza, sarzątko na armaniego też może być mania. Armani Mania- tak, to jest to.
-3 dni niewysłowionej męki, a najgorsze to, że ta męka dopiero się zaczyna
-2 ostatnie tygodnie płaczu.. zakończone prawie happy endem
-2 ostatnie miesiące chillu jakiego nigdy nie miałam
-1 rok figlarzy (górki i pagórki, dandolce i fakolce)
-17 lat harców (tyle żyje przeciętna, niczym niewyróżniająca się sarna)
-3 lata totalnej porażki (dzieci gostyńskiego)
-11 lat przyjaźni (dwa imiona jedno znaczenie)
-3 lata znajomości ( posy januch nadszedł)
-38 dni (organizmowa patologia)
Moim życiem zawładnęły liczby? Czyżby zbliżał się koniec świata? Nie Panno Saro to początek świata, początek życia, które zaczęło się dokładnie 6 miesięcy temu i na zawsze, codziennie bardziej, pozostanie nigdy nie odchodząc.
30 lipca, niedziela, godziny za chuja sobie nie przypomnę, nie znałam się jeszcze wtedy na zegarku, 1992 roku przyszła na świat Sara Wilk. Była cudownym dzieckiem. Była, ale nie dzieckiem, bo nim jest nadal, ale była cudowna. Dziś kończy 17 lat swojego życia, stała się wredną, krnąbrną, zbyt pewną siebie, leniwą, gadatliwą dziewuchą. Myślała, że jak skończy 17 lat to wybuchnie bomba w jej marnym życiu xD a tu psikus..bomba nie wybuchła, a co gorsze kiedy będzie kończyć 18 lat też nie wybuchnie. Fakt ten przysporzył jej wiele trosk, od dziecka była przekonana, że jeśli kiedyś uda jej się skończyć tyle lat, coś sie będzie musiało zmienić w jej życiu. I sie zmieniło, tyle że to nie była bomba. Chociaż.. tak, to była bomba. Bomba szczęścia, nie atomowa. Happy Birthday
skomentuj (1)
Trzy kolory, trzy kieliszki, trzy damy, trzy buchy, trzy herbaty, trzy marzenia: kąpiel, łóżko, książka. Zero świata, szczególnie w taki chujowy dzień kiedy nie widać perspektyw na następne dni, nie mówiąc o tygodniach. Wszystkiego za dużo, jednocześnie za mało. Zamuł makssssssss. Ale nic to (tak wiem, nie zaczyna się zdania od 'ale', mam jednak ochote dziś na mały błąd). Właściwie to nie tylko na to mam ochote, mam również ochotę na to, by to wszystko pierdolić i jechać w Bieszczady. Dobre pomysły zazwyczaj kończą się tylko na dobrych pomysłach, więc wielkie JEBAĆ dla tych którzy rzeczywiście myślą, że to zrobie. Ciut za mało tego życia, by żyć.
skomentuj (3)
Chcieli coś powiedzieć, lecz słowa więzły im w gardle. Łzy stanęły w oczach. Obydwoje byli bladzi i wychudli, ale w ich chorych i bladych twarzach jaśniała już zorza nowej przyszłości, zmartwychwstania ku nowemu życiu. Wskrzesiła ich miłość, ich serca kryły niewyczerpane źródła życia dla nich obojga.
Postanowili cierpliwie czekać. Mieli przed sobą jeszcze siedem lat niewysłowionej męki i bezgranicznego szczęścia! Ale on zmartwychwstał i wiedział o tym, czuł to całym swym odnowionym jestestwem, a ona..ona żyła przecież tylko jego życiem..
Sami widzicie, którą mamy godzine, późno ale nie aż tak późno żeby zaczęły przychodzic mi głupie i schizowe myśli, więc napiszę zanim pojawi się 4, a ja utonę w niepojętych rozkminach..W tle lecąca ambrosia udawadnia mi tylko że uskuteczniam mocno późny chill, zakazany chill. Mam przed sobą całą noc, która nie pozwoli mi zasnąć do późna. Zresztą sama tego nie chce, ta noc ma być po prostu uwieńczeniem dnia, w którym zdarzyło mi się wiele pierwszych razów. Wszystkie rzeczy, które nas spotykają po raz pierwszy muszą nas poruszać do tego stopnia, że nie możemy spać. Może nawet nie tyle nie możemy, co po prostu nie chcemy. Jeżeli to jest coś dobrego to boimy się, że jak zapadniemy w głęboki sen-obudzimy się i to wszystko okaże się jakimś chorym snem, może nawet na jawie. Chcemy żeby to się nie kończyło, często nie zdając sobie sprawy z tego że wszystko musi się kiedyś skończyć. Wszystko to, co istnieje na świecie ma swój początek i koniec. Boimy się i początku i końca. Początku dlatego, że nie umieliśmy w przeszłości poradzić sobie z czymś nowym, a końca dlatego, że koniec oznacza utratę wszystkiego co ważne lub najważniejsze. Nikt z nas nie lubi pożegnań i klęsk, ale są one wpisane w nasze życie tak, jak człowiek wpisany jest w okrąg i kwadrat na obrazie malarza wrzechczasów-nie do obalenia. Tak jak kobieta może obalić w jednym dniu to, co mężczyzna wymyślił przez cały rok, tak my nie mamy prawa obalić tego,że Ktoś wymyślił, że nasze życie składa się ze spotkań, rozstań i powrotów. Ten Ktoś cały czas panuje nad tymi rozstaniami, powrotami, mimo że my myślimy że wszystko powoli wymyka nam się spod kontroli, że tracimy ster nad naszym życiem, że coś się pojawia, a my nie umiemy tego po prostu spakować w worek i wyjść na spotkanie śmieciarzowi, który upodobał sobie zbieranie syfu świata. Może nie chcemy, bo to coś, mimo że nas przeraża, po prostu nas pociąga i sprawia że uśmiechamy się nie wiedząc dlaczego. Paradoksalnie w ciemności widać więcej.. Welcome to the hotel California!
skomentuj (4)
Nawet dzień wiejący ponurakiem od wczoraj może poprawić założenie koszulki z napisem: Everything boys can do-girls can do better! Ja, która tak nienawidzi facetów o dziwo nie zgadzam się z tym, ale humor niewątpliwie mi się poprawił:D Przynajmniej producenci Terranovy w nas wierzą:D
skomentuj (10)
Mam ostatnio kilka ważnych dla ludzkości pytań, które niezmiernie mnie nurtują:
Dlaczego chodzenie jest tak uciążliwe, jak ludzie radzę sobie bez latających bizonów?
Dlaczego wszystkie lemury zawijają papugi w maszt?
Jak to się dzieje, że na świecie nie przypada przynajmniej jedno jezioro na 3 rodziny?
W jaki sposób kalendarze pachną?
Dlaczego kawa odkłada się na krawędzi pustej filiżanki?
dlaczego zdjęcie w ramce musi być na środku?
Dlaczego bale wbijane są dziubkiem do dołu?
Po co są odległości na świecie?
Dlaczego na kanapkę kładzie się najpierw masło a później reszte, a nie odwrotnie?
Właściwie to nie potrzebuje odpowiedzi na te pytania, bo umiem bez nich żyć, ale nie chciałabym błądzić-dlatego wole zapytać...:D